"Zasada zachowania energii w terapii czaszkowo-krzyżowej"
Autor: lek. med. Piotr Godek

Wstęp

Otacza nas świat fizyczny, jesteśmy jego częścią, podlegamy jego prawom jakkolwiek jako ludzie czujemy się uprzywilejowani swoją szczególną w nim pozycją i chętnie próbujemy im zaprzeczyć - (bo kto słyszał żeby człowiek latał). Jednym z tych fundamentalnych praw jest prawo zachowania energii. Fizycy rozpatrują je na gruncie mechaniki i termodynamiki. To drugie ujęcie będzie nas szczególnie dotyczyć, gdyż mimo trwającego dokoła nas wyścigu z czasem nadal bliżej nam do zwierząt niż do maszyn. A zatem - w ujęciu termodynamiki prawo zachowania energii mówi o tym, że energia w żadnym procesie nie może pojawiać się z nikąd. Jej przyrost musi zachodzić albo pod wpływem ciepła dostarczonego z zewnątrz albo pod wpływem pracy, jaką nad układem wykona siła zewnętrzna.

Istnieją dwa układy, w jakich można rozpatrywać powyższe prawo. Układ zamknięty, w którym nie zachodzą straty energii podczas jej wymiany w cyklu praca-ciepło. Energia wewnętrzna takiego układu będąca sumą energii oddziaływań międzycząsteczkowych i wewnątrzcząsteczkowych oraz energii ruchu cieplnego cząstek nie ulega zmianie niezależnie od procesów zachodzących w układzie. Sytuacja teoretyczna odnosząca się do idealnych kryształów, których jak wiadomo zachodzi bolesny brak. Układ otwarty - gdy przebiega wymiana energii z otoczeniem - jak w przypadku wszystkich organizmów żywych - zmiana energii wewnętrznej układu jest równa ilości energii wymienionej z otoczeniem za pośrednictwem pracy wykonanej przez układ lub nad układem i ciepła dostarczonego lub oddanego przez układ. Oczywiście zachodzą pewne straty energii powiększające miarę nieuporządkowania wszechświata czy - jak to nazywają fizycy - entropię, której wielkość zależy od liczby sposobów, na jaki dany układ termodynamiczny może być realizowany.

Ciało jako sieć

Przewrotnie można rzec, że człowiek, choć niedoskonały ma w sobie coś jednak z kryształu. To struktura sieci, jaką posiada ciało. Układ krwionośny, limfatyczny, nerwowy opierają swą budowę na schemacie drzewa, które od pnia rozdziela konary główne, następnie bocznice o stopniowo malejącym przekroju zaopatrujące najdalsze zakątki ciała. Ani jedna gałąź nie istnieje wszak w próżni, spoiwem całości jest tkanka łączna w formie wyspecjalizowanych, różniących się histologicznie tkanek, towarzyszących wspomnianym wyżej układom. Tkanka łączna może być zatem rozpatrywana jako sieć, w której oczkach znajdują się wyspecjalizowane struktury odpowiedzialne za przyjmowanie bodźców, ich integrację i wykonywanie adekwatnych reakcji.

W zależności od zadań stawianych tkance struktury te przybierają inną formę. I tak w systemie aparatu ruchu rolę sieci spełnia system powięzi powlekających mięśnie, więzadeł i torebek stawowych stabilizujących stawy, troczków i pęt ścięgnistych prowadzących ruch ścięgien oraz okostnej powlekającej kości długie. W układzie nerwowym będzie to tkanka glejowa, opony mózgu i rdzenia, mielinowe osłonki traktów nerwowych, w układzie naczyniowym - osierdzie i przydanka naczyń, zaś w trawiennym i oddechowym - błony śluzowe i surowicze. Jakkolwiek różniłaby się w poszczególnych rejonach tkanka łączna, jej podstawową rolą jest rola mechanicznego wspornika wrażliwych organów.

Aby te rolę mogła wypełniać skutecznie musi być w stanie równowagi napięciowej jak równomiernie rozpięty batut. Równowaga ciała w sferze mechanicznej opiera się właśnie na właściwym napięciu linek sieci (trakty mięśniowo-powięziowe) i właściwej wytrzymałości wsporników (elementy kostno-stawowe). Równowaga sieci - oparta na systemie powięziowym rozpiętym na stelażu kostnym, przypomina równowagę wielkiego namiotu, którego rusztowanie wspierają odpowiednio napięte linki albo równowagę kryształu, którego formę kontrolują odpowiednie konstelacje wiązań chemicznych.

Konsekwencje niedoskonałości

Gdyby ciało ludzkie było idealnym kryształem, entropia równa byłaby zeru, bo równowagę kryształu osiągalną tylko na jeden sposób można byłoby utrzymać najmniejszą możliwą dawką energii. Co więcej procesy wymiany energii z otoczeniem przebiegałyby w sposób całkowicie odwracalny.

Nasze ciało jednak zachowuje się jednak jak niedoskonały kryształ, wymienia energię z otoczeniem ze stratami. Potrzebuje poboru energii zarówno do utrzymania stałej temperatury, uruchomienia podstawowych funkcji fizjologicznych nie mówiąc już o wysiłku intelektualnym. Oddaje zaś energię w formie ciepła i pracy "zmieniając oblicze tej Ziemi". Jednakże mimo tych strat w warunkach zdrowia zachowana zostaje równowaga miedzy sumą pobranej dawki energii a sumą energii rozpraszanej. Jednocześnie, jeżeli na ludzkie ciało działają zewnętrzne siły i wykonują nad nim pracę to energia potencjalna tego układu wzrasta zaś, jeżeli ciało wykonuje prace to jego energia potencjalna maleje, a więc istnieje kwantum energii podlegającej wymianie z otoczeniem w sposób nie zaburzający równowagi ustroju i taka jej porcja, której zaangażowanie doprowadziłoby ustrój do krawędzi niebytu.

Analizując prawo zachowania energii na gruncie mechaniki wiadomo, że suma energii kinetycznej i potencjalnej pozostaje stała. Gdyby ciało ludzkie zachowywało się jak idealna kula bilardowa to pobierając energię kinetyczną innej kuli podczas zderzenia sprężystego oddałoby ją następnej w równej dawce. Niestety zachowuje się odmiennie, zachodzi w nim odkształcanie plastyczne, a nie sprężyste, ponieważ struktura sieci tkanki łącznej zbudowanej z różnego rodzaju włókien kolagenu i istoty podstawowej, choć przypomina kryształ jest jednak odległa od struktury idealnego kryształu.

Energia kinetyczna mechanicznego urazu uzewnętrzniając się w formie pracy (siła x przesunięcie) zakłóca równowagę sieci, jaką tworzy chociażby system powięziowy i powoduje jej napięcie. Zachodzi więc zamiana energii kinetycznej urazu w pewna formę energii potencjalnej, jakiej miarą jest stopień napięcia sieci. Jeżeli zaistnieją sprzyjające warunki sieć wróci do równowagi, a efektem ubocznym porządkowania napięć będzie pewna dawka energii oddawana do otoczenia w formie ciepła, impulsów elektrycznych dzięki zjawisku piezoelektrycznemu, drżeń włókienkowych mięśni czy nawet efektu emocjonalnego uwolnienia... W warunkach zdrowia zachodzi równowaga miedzy energią kinetyczną urazu i potencjalna energią napięcia sieci oraz stała zdolność sieci do uwalniania energii w procesie porządkowania spontanicznego.

Ciało jako bateria

W sferze termodynamicznej równowaga ciała polega przede wszystkim na skutecznej ochronie stałej dawki energii podtrzymującej podstawowe procesy życiowe i takim manipulowaniu pozostałymi jej zasobami, aby bez szwanku dla rezerw utrzymać ciągłość gatunku, uciekać, bronić się, polować, a czasem pisać wiersze.

Jeżeli z jakiegoś powodu ciało traci możliwość rozładowania napięcia sieci, dochodzi do wytworzenia lokalnej deformacji sieci podobnej skazie lustra czy klipsa zaczepionego na tkaninie. Wszystko, co od tej pory trafia w sieć nie tylko jest przez nią przez nią zdeformowane, ale również upośledzony zostaje mechanizm oddawania zwyżki energetycznej. Bodźce są analizowane fałszywie jako zawyżone lub zaniżone. Tam gdzie sieć jest nadmiernie napięta (grzbiet fali) mały bodziec powoduje fałszywie zawyżoną odpowiedź, tam gdzie jest ona rozluźniona (dno fali) bodziec może zostać zlekceważony, co oczywiście ma swoje konsekwencje dla homeostazy. Narastające napięcie sieci przypomina źle sformatowaną baterię - nieadekwatnie przyjmuje i gdzieś gubi energię. To lokalne zaburzenie sieci ma tendencje do pochłaniania i gromadzenia energii podczas kolejnych pobudzeń sieci.

Przypomina to sytuację, kiedy w mieszkaniu na wyższej kondygnacji woda pokryje całą podłogę, piętro niżej wystarczy kilka kubełków, aby powstrzymać powódź, bo skupione w formie kapiących kropel wody zbierają się właśnie w miejscach zaburzeń sieci konstrukcyjnej. Te miejscowe zaburzenia sieci gromadzące energię zwyczajowo nazywa się cystami energetycznymi.

Przenikanie sieci

Jeżeli ciągłość tkanki łącznej jest niepodważalnym faktem i jeżeli jest ona podstawowym składnikiem wszystkich sieci - tj. naczyniowej, nerwowej, limfatycznej to jest też drogą za pomocą, której napięcia z jednej sieci przenosić się mogą na inną. Jeżeli więc mamy wspólne tory przenoszenia bodźców istnieje też wspólnota pochłaniania i rozpraszania energii.

Przykładem niech będzie uraz mechaniczny działający na tkankę kostną - nawet taki, który nie spowoduje jej mechanicznego uszkodzenia - okostna powlekająca kości a należąca przecież do sytemu powięziowego otrzyma wystarczającą dawkę energii, aby wejść na wyższy poziom energii potencjalnej (napięcie włókien kolagenowych). Pobudzenie to z łatwością przeniesie się za pomocą sąsiednich przyczepów mięśniowych i błon miedzy poszczególnymi przedziałami mięśni nie tylko na sieć naczyniową, ale za pośrednictwem wolnych zakończeń nerwowych i systemu mechanoreceptorów także na sieć nerwową powodując jej wzbudzenie.


A przecież tkanka pochłania energię nie tylko za pośrednictwem urazu mechanicznego, lecz również jako wzbudzenie pod wpływem gwałtownego bodźca emocjonalnego. Wywołuje to gwałtowne wyładowanie w systemie nerwowym i hormonalnym (wyrzut katecholamin), co skutkuje wzbudzeniem pewnego napięcia w sieci nerwowej, a więc jest formą dotacji jej energii potencjalnej. Zatem nie rodzaj bodźca a jego intensywność i sposób kompensacji (rozpraszania energii przez układ) decyduje czy dane wzbudzenie będzie miało charakter podprogowy, pobudzający, czy traumatyczny.

Sawanna szkołą życia

Peter Levine zajmujący się psychologią urazu sformułował hipotezę poziomów pobudzenia w układzie nerwowym będącą jako żywo przykładem zasady zachowania energii. Wychodząc z obserwacji, iż mimo częstego występowania sytuacji stresowych - najczęściej przecież zagrożenia życia swojego i potomstwa - zwierzęta żyjące w warunkach naturalnych radzą sobie jakoś bez pomocy psychoanalityka. Stwierdził, że reakcje związane z urazem psychicznym w świecie ludzkim rządzą się podobnymi prawami jak te, które obowiązują na sawannie.

Antylopa gryząca trawę w poczuciu bezpieczeństwa o siebie i swoje potomstwo znajduje się na poziomie spoczynkowym pracy systemu nerwowego. Ale wystarczy podejrzany szelest wśród traw, jedna cząstka zapachu lwa i jej system reagowania wzbudzany jest na poziom alarmowy, co objawia się rozglądaniem, wąchaniem, wzmożoną czujnością. Potwierdzenie zmysłem wzroku bezpośredniego zagrożenia, powoduje gwałtowne wyładowanie w systemie nerwowym i hormonalnym wprowadzając stan energetyczny antylopy na poziom reakcji obronnej. Promuje w ten sposób mechanizmy sprzyjające ucieczce, bez "intelektualnej rozterki" - dokąd, - jak szybko i czy mam szansę. Udana ucieczka i co dalej? Antylopa pozbywa się nadmiaru energii z układu nerwowego poprzez drżenie, skurcze mięśni, bezcelowe z pozoru bieganie, skoki i tarzanie wracając przez kolejne stopnie wzbudzenia w dół do poziomu spoczynkowego.

Nie każda jednak ucieczka się udaje i antylopa zostaje pochwycona przez lwa. Wówczas w jej ciele dochodzi do ostatecznej eksplozji energetycznej, przez co wchodzi w stan zamrożenia tak, iż nie jest w stanie odczuwać żadnych bodźców włącznie z bólowymi, nie może uciekać, ani się bronić, ale nadal żyje. Czasem staje się cud i czy to na myśl o lekkostrawnej diecie, czy dla tropikalnej krotochwili lew - żartowniś porzuca ranną antylopę w stanie zamrożenia. Po chwili antylopa - dokładnie nie wiadomo dlaczego - "odmraża" swoje napięcie rzucając się do gwałtownej ucieczki, a dalej tak jak powyżej równie pracowicie, co instynktownie pozbywa się nadmiaru energii. Przez ten mechanizm antylopa zawsze dysponuje pełnymi zasobami energii potrzebnej do adekwatnego zachowania, ponieważ ładuje swe akumulatory zawsze od poziomu spoczynkowego, przez co utrzymuje ich maksymalna pojemność.

U ludzi niestety naturalne mechanizmy rozładowania napięcia są tłumione (nie bez pewnego wysiłku a więc pracy w sensie fizycznym) przez zachowania uznawane za cywilizacyjne zdobycze. Paradoks tej sytuacji polega na tym, że marnujemy energie żeby stracić energię. Może nie jest ładnie się wypatroszyć emocjonalnie przy tzw. ludziach, ale na pewno bardzo zdrowo. Cywilizacyjnie niedopuszczalne zachowania agresywne owocują tłumioną nienawiścią czy skrywanymi tendencjami do reakcji gwałtownych. Bez jakichkolwiek zastępczych metod rozładowania energii takich jak twórczość, sport, praca na rzecz innych, stajemy się mimo woli podobni do konia trojańskiego z kołaczącą się w nas dawką energii związanej ze wzbudzeniem sieci układu nerwowego podczas reakcji na stres. Jednocześnie nie mamy do niej pełnego dostępu. Jest ona jak nierozpakowany plecak po długiej górskiej wędrówce, z którym położyłeś się spać. Jutro Twoje szansa na udaną wyprawę będzie znacznie mniejsza, chyba że ktoś wysypia się tylko z plecakiem.

Skutki nierozładowanej baterii

Różnica energii pozostała po wzbudzeniu musi być oddana do otoczenia inaczej staje się toksyną tym dotkliwszą, że nie może być spożytkowana, bo nie jest dostępna w sposób możliwy do zaplanowania (nie można się nią ogrzać w zimny dzień, ani pchnąć samochodu, gdy rano nie chce zapalić). Ta dawka energii błądzi po sieci wprowadzając niepokój w jej uporządkowany układ. Sieć jak krzywe lustro traci pewną wiarygodność jako odbiorca kolejnych bodźców, których tak jak upływu czasu nie można powstrzymać. Narasta rozdźwięk między tym, co odbiera pacjent, a tym co nadaje środowisko.

To klasyczny przykład pacjenta, który nie wierzy nikomu, a im więcej informacji na swój temat zbierze od kolejnych lekarzy czy terapeutów tym większą ma pewność, że jest ofiarą spisku. Sieć napięta nierównomiernie za sprawą cysty energetycznej traci też swoją wytrzymałość, jest bardziej podatna na strukturalne uszkodzenie nie ważne jak to później klinicznie zakwalifikuje medycyna - grypa czy nowotwór. Punkt wyjścia może być ten sam.

Kliniczne przykłady przetrwałych zaburzeń energetycznych sieci

Algodystrofie - uciążliwe do leczenia zespoły bólowe dotyczące zwłaszcza dystalnych części kończyn, jakie występują po urazach niezależnie od ich siły, trudne do przewidzenia i wyjaśnienia z punktu widzenia medycyny klasycznej. Polegają na wygórowanej reakcji układu nerwowego zwłaszcza wegetatywnego, co prowadzi do zaburzeń naczyniowych, odwapnienia struktur kostnych obwodu kończyny (dłoni, stopy), usztywnienia stawów, zaników mięśniowych, zmian troficznych skóry i tkanki podskórnej, przewlekłych i trudnych do opanowania dolegliwości bólowych często prowadzących do powstania lub nasilenia już istniejących zaburzeń emocjonalnych. Obserwacje kliniczne zdają się potwierdzać patogenezę algodystrofii jako skutku zaburzeń bilansu energetycznego tkanki rozpatrywanej jako sieć.

I tak statystyka potwierdza częstsze występowanie algodystrofii u ludzi z labilnością emocjonalną, a więc pewnym niezrównoważonym napięciem sieci nerwowej, zaś bardzo rzadkie występowanie tej jednostki chorobowej u dzieci, gdzie istnieją bardzo duże rezerwy napięciowe sieci z uwagi na lepsze uwodnienie tkanki łącznej. Szczególnie częste występowanie algodystrofii notowane jest u kobiet w okresie okołomenopauzalnym być może ze względu na wyczerpane rezerwy napięciowe sieci wskutek zaburzenia składu istoty podstawowej tkanki łącznej i mostkowanie włókien kolagenu przez trwającą "burzę hormonalną". Znany powszechnie fakt prowokowania zespołów algodystrofii po długotrwałym unieruchomieniu gipsowym kończyny można analizować jako sztuczne przesztywnienie sieci mięśniowo-powięziowej przez pewnego rodzaju nienaturalny klips na siatce, który w istotny sposób zaburza możliwości adaptacyjne sieci dla zaabsorbowania dodatkowych bodźców nawet w odległych jej miejscach.

Patofizjologia zaburzenia będzie więc polegać na takim usztywnieniu powięziowym, które spowoduje zaciskanie oczek sieci powodujących zaburzenia naturalnej mechaniki podążających tą drogą naczyń i nerwów. W konsekwencji pogarsza to zarówno ukrwienie odśrodkowe kończyny, jej drenaż tkankowy, a także neurologiczne sterowanie procesami odnowy, co objawiać się będzie pod postacią usztywnienia stawowego palców, zaburzeń koloru skóry, zaburzeń ucieplenia i potliwości. Na uwagę zwraca fazowy przebieg algodystrofii, wyróżniamy fazę ciepłą, zimną, sztywności i uruchomienia, co przypomina kolejne stopnie wzbudzenia energetycznego sieci, a więc fazę reakcji obronnej na stres, zamrożenia w stresie i odmrożenia.

Bóle fantomowe - zazwyczaj po amputacjach kończyn, objawiające się uciążliwymi i bardzo silnymi dolegliwościami bólowymi nawet wiele lat po amputacji. Ta jednostka chorobowa to także według mnie skutek nierozładowanej eksplozji w sieci nerwowej na skutek reakcji szokowej na stres związany z utratą kończyny. Jeżeli u danego pacjenta sieć mogła być przed amputacją przeładowana informacją i w stanie wzbudzenia nie radzi sobie z kompensacyjnym spontanicznym procesem rozpraszania tego wzbudzenia. Proces zatrzymuje się na etapie reakcji obronnej i nigdy nie zostaje sprowadzony do poziomu spoczynkowego przez deficyt mechanizmu rozładowania np. brak wsparcia psychologicznego, niska samoocena jako osoby niepełnosprawnej, tłumiony żal do ludzi lub losu za utratę kończyny itp.

Zamrożony bark - tu również występuje trójfazowy przebieg choroby od fazy bólowej stawu przez fazę zamrożenia ze znacząco zmniejszonymi doznaniami bólowymi, aż do fazy uruchomienia (tzw. odmrożenia barku). A więc zamrożony bark to lokalne przesztywnienie sieci mięśniowo-powięziowej wskutek reakcji szokowej systemu. Taki stan zaistnieć może tak naprawdę jako reakcja na dowolny bodziec trudny do skompensowania po tym jak sieć uzna, że lepiej poświęcić jedną część sieci dla ratowania całości. Aby zrozumieć przyczynę usztywnienia stawu barkowego w konkretnym przypadku trzeba prześledzić chronologię całego łańcucha niekorzystnych zdarzeń, jakie miały miejsce, które wspaniałomyślnie kompensował ustrój nie bacząc na enigmatyczne i niekonsekwentne określenie "zespół bolesnego barku" stosowane przez lekarza prowadzącego i takie samo leczenie.

Proces zaburzeń czynnościowych, który trwa czasem latami jest dla sieci źródłem stałego utrzymywania pobudzenia na poziomie reakcji obronnej i nieskompensowanej frustracji jak człowieka głuchoniemego w kontakcie ze słyszącymi, nieznającymi języka migowego, który ma coś ważnego do przekazania. Lekceważenie "języka migowego ciała" doprowadza w końcu do zmian strukturalnych, których ustrój nie może skompensować. Dodatkowo suma wzbudzeń sieci nieuchronnie prowadzi do takiej podaży energetycznej, że dochodzi w końcu do przejścia sieci na wyższy poziom pobudzenia, jakim jest zamrożenie. Wówczas jest już za późno na nawet logiczne działanie klasycznymi metodami rehabilitacji, a działanie operacyjne często jako nowy uraz energetyczny kończy się katastrofą. Tkanka musi mieć czas i sposób, aby pozbyć się toksycznej dawki energii. Trwa to długo, bo około roku i wówczas samoistnie przechodzi w proces odmrażania aż do powrotu do pełnej funkcji cokolwiek na temat swych działań w kategoriach sukcesu lub porażki myślałby prowadzący lekarz.


Neuralgie - zespoły bólowe związane najczęściej z uciskiem gałązek nerwowych czy to w miejscach kontaktu z elementami kostnymi czy też w kanałach tkanki miękkiej. Przewlekłe drażnienie sieci nerwowej przez konflikt z elementami sieci mięśniowo-powięziowej objawia się takimi jednostkami chorobowymi jak zespół cieśni kanału nadgarstka, zespół rowka nerwu łokciowego, zespół mięśnia supinatora, czy zespół górnego otworu klatki piersiowej i wiele innych. Teoria zaburzeń energetycznych w sieci tłumaczy zagadkę, jaką jest częsty brak poprawy po najlepiej nawet wykonanej operacji odbarczenia nerwu. Po części można to wytłumaczyć czasem potrzebnym na jego regeneracje, ale jak wytłumaczyć wpływ odbarczenia gałązki nerwowej na zaistnienie zespołu algodystrofii albo wręcz na ujawnienie się w innym miejscu zespołu uciskowego, gdy logicznie rzecz ujmując swoboda neuromechaniczna systemu została poprawiona.

To właśnie operacyjne działanie i związane z nim nieuchronnie pobudzenie sieci (stres przed-, śród i pooperacyjny) powodują, że system przechodzi w stan zwyżki energetycznej a celowe działanie staje się nieszczęśliwym ostatnim przyczynkiem dekompensacji jak ostatnia kostka domina wywracająca wielką wieżę. Tiki nerwowe, zespół niespokojnych nóg, nadpobudliwość u dzieci i dorosłych - można idąc tym torem rozumowania traktować jako samoistne, spontaniczne wyładowania w sieci pozbawiające ją nadmiaru energii uwięzionej w tkance. Nie jest to może pożądane z punktu widzenia zmęczonego rodzica, czy wstydzącego się swych reakcji biznesmena, ale zbawienne dla bilansu energetycznego ciała. Zaburzenia charakterologiczne, psychozy, agresja, depresja - agresja rozumiana jako uwalnianie energii w kierunku otoczenia, depresja zaś jako uwalnianie agresji do wewnątrz, anoreksja - stan pewnego zamrożenia - to również objawy zaburzeń w gospodarce energetycznej sieci.

Przeładowana energia sieć bez szans na konstruktywne jej spożytkowanie a pełna obaw o swoją integralność z silnym instynktem samozachowawczym uwalnia jej porcję w postaci pewnej pracy np. niewytłumaczalnego aktu okrucieństwa, które jest częściej przecież spotyka się u "posiadaczy prostych sieci". Potwierdzeniem tej teorii jest także falowy przebieg niektórych chorób psychicznych jak cyklofrenii, gdzie fazy maniakalna i depresyjna przeplatają się w trudny do przewidzenia sposób. W fazie aktywnej energia jest uwalniana z sieci w sposób skokowy, nieuporządkowany, nieefektywny dla ciała po tym następuje później jej deficyt z trudem kompensowany przez nieefektywne systemy ładowania sieci.

Bóle pooperacyjne - nawet najbieglejszy w swym rzemiośle chirurg ma kolekcję przypadków, gdzie nie potrafi sobie ani co gorsza pacjentowi wytłumaczyć, dlaczego po doskonale pod względem technicznym wykonanej operacji pacjent czuje się gorzej. Rozwiązanie zagadki spoczywa w niezbilansowanym systemie energetycznym pacjenta. Nieprawidłowy proces przygotowania do operacji czy znieczulenia ze strony personelu lub z powodu traumatycznego kontaktu z chorymi leżącymi na jednej sali (ulubiony sport pacjentów po operacji to straszyć tych, którzy na nią oczekują) owocuje zwyżką energetyczną sieci, nie mówiąc już o skądinąd słusznym ze wszech miar, ale jednak traumatyzujacym użyciu koagulacji do wykonania hemostazy. To samo odnosi się do sposobu wybudzania pacjenta ze znieczulenia, opieki pooperacyjnej a także rehabilitacji. Traumatyczny sposób wybudzania, sposobu transportu na sale pooperacyjną czy na pooperacyjny rtg, pełna bólu rehabilitacja na sygnał: "bo tak trzeba", "zaciskaj Pan zęby i ćwicz Pan" skutecznie niweczy wysiłek chirurga pozostawiając w sieci pacjenta cystę często dotkliwszą niż pierwotne schorzenie.


Medycyna sportowa - przewlekłe bóle u sportowców, zespoły uciskowe, zespoły ciasnoty przedziałów powięziowych, gorączka przedstartowa, zespół przewlekłego zmęczenia to także skutki zaburzonego bilansu energetycznego sieci. Nie uwolniona energia ciosu bokserskiego odciśnięta w sieci tkanek nosa to nie tylko widoczna gołym okiem typowa "zjeżdżalnia mistrza ringu" to przede wszystkim cysta energetyczna zmieniająca sieć w pełen kraterów i wirów krajobraz objawiający się bólami głowy, zawrotami głowy, jąkaniem, zaburzeniami słuchu a nawet zaburzeniami charakterologicznymi. Nagła zniżka formy znanego skoczka narciarskiego to także bez wątpienia skutek przeładowania sieci na wielu płaszczyznach. Presja tłumu napinająca sieć nerwową, cysty energetyczne po kontuzjach nie pozwalające na pełne odzyskanie elastyczności sieci mięśniowo-powięziowej w połączeniu z deficytem czasu dla samoistnego uwolnienia energii, a przy tym traumatyzacja intensywnym treningiem fizycznym to wystarcza aby zdziwić się zdziwieniem innych.

Zespoły ciasnoty powieziowej znane każdemu piłkarzowi to nic innego jak nie uwolniona energia okostnej piszczeli skopanej po tysiąckroć zanim stanęły na murawie pierwszoligowego boiska. Ani żel, ani maść, ani najwytworniejsza fizykoterapia nie zdadzą się na wiele o ile ktoś nie odwinie energetycznej cysty tkwiącej w tkance. Uraz okołoporodowy - najcięższa praca do wykonania w życiu mimo wielu mechanizmów adaptacyjnych to nadal duże wyzwanie dla sieci malucha przedostającego się na świat przez ciasny kanał rodny - stękającej w jego imieniu - mamy. Po tym procesie często pozostają ślady na całe życie albo jako zaburzenia ruchu kości czaszki, albo jako stałe napięcie mięśnia czy powięzi w miejscu przebytego urazu.

Kiedyś w decydującym momencie, gdy układ poddany presji otoczenia będzie potrzebował maksymalnej mobilizacji zasobów ten przetrwały klips po porodzie być może zadecyduje o porażce ciała w walce z chorobą. To że niektóre maluchy wydostają się ze pomocą cesarskiego ciecia tylko pozornie oszczędza im traumy. Oto pozbawione czasu na adaptację wydobyte zostają ze środowiska o wysokim ciśnieniu (macica) do środowiska o małym ciśnieniu co skutkuje podobnym urazem jakiemu podlegają nurkowie zbyt szybko się wynurzając.

Możliwości terapii czaszkowo-krzyżowej w pracy nad bilansem energetycznym ciała

Terapia czaszkowo-krzyżowa to unikalna szansa zrównoważenia energetycznego systemu ciała pojmowanego jako sieć rozpięta na osiowym systemie centralnego sterowania napięciami czyli czaszki, opony twardej i kości krzyżowej. Analizując mikroruch tkankowy wynikający z pulsacyjnego wydzielania płynu mózgowo-rdzeniowego w systemie komór mózgu można z dużą precyzją określić miejsce zaburzeń napięcia sieci a więc miejsca występowania cysty energetycznej, zaburzeń drenażu żylno-limfatycznego, nierównowagi mięśniowo-powięziowej, ucisku gałęzi nerwowej itp. Dzieje się to za sprawą wymiany bodźca objętościowego jakim jest porcja wydzielonego płynu mózgowo-rdzeniowego w komorach mózgu na precyzyjne napięcie stelaża membran wewnątrzczaszkowych (sierpu mózgu i namiotu mózgu) przeniesionych na opony rdzenia, osłonki mielinowe nerwów, osłonki naczyń i traktów mięśniowo-powięziowych.


A więc jakakolwiek ruchomość tkanki k nie będąca właściwym co do sekwencji i amplitudy (zrównoważonym) echem pulsacji płynu mózgowo-rdzeniowego jest w stanie inercji (nierównowagi). Jeśli tak to zaburza sprawne pobieranie i oddawanie energii przez układ sieci według przedstawionych wyżej przesłanek. Niezależnie od tego jak odległe jest miejsce inercji i jak dawno doszło do blokady ruchu miejsce to jest wiernie sygnalizowane przez ciało jako chore i wymagają pomocy. Niezależnie od tego czy jest to trauma okołoporodowa, czy uraz po nieporozumieniu towarzyskim na chrzcinach u szwagra, tkanka pokazuje bezbłędnie i w sposób niezależny od komentarza pacjenta i chronologicznie (od najstarszego do najmłodszego) miejsca wymagające pracy. Ciało podaje do dyspozycji terapeuty obszary, z którymi najtrudniej mu się uporać bez pomocy z zewnątrz... Znamienne jest to że odwdzięcza się już przez samo ukierunkowanie wektora zmian resztę wykona samo.

Techniki pracy

Terapeuta pracujący z tkanką technikami czaszkowo-krzyżowymi właściwie czyta jej przesłanie. Doświadczona ręka terapeuty podąża do miejsc pragnących dojść do głosu. Miejsca te jako te o najbardziej nieuporządkowanym przebiegu sieci niezależnie od głębokości warstwy tkanki zazwyczaj też dźwigają brzemię niedokończonych procesów wzbudzenia energetycznego. Odczuwane jest to przez terapeutę jako nadmierne ciepło w tkance lub nad nią, chłód i bezruch, miejsce o elektrycznym ładunku lub magnetycznym wręcz lepkim przyciąganiu, a czasem jako wibracje. W arsenale środków dostępnych w terapii czaszkowo-krzyżowej istnieje kilka technicznych sposobów uwalniania energii z tkanki. Należą do nich - odwijanie, fluktuacje poprzeczne, tzw. V-spread, trakcje, "ósemkowanie traumy" wg. koncepcji Petera Levine, a przede wszystkim zaciszanie - będące niejako resetowaniem przeładowanego informacją komputera.

Podczas tzw. odwijania (ang. Unwinding) podobnego do poszukiwania stanu równowagi igły magnetycznej lub szalek wagi ma miejsce porządkowanie wektorów napięć włókien kolagenowych. Trakty powięziowe, opony, mięśnie i więzadła jakby czekały na przyłożone ręce zaczynają swój "taniec" w kierunku stanu równowagi, do pozycji, w której sieć zwolni swe nieprawidłowe napięcia i uwolni drzemiącą tam porcję energii. Terapeuta i pacjent odczuwa ciepło, drżenie włókienkowe mięśni czasem skurcze nasilają się przypominając tiki albo wręcz atak padaczkowy. Podczas procesu wydziela się ciepło fałszywie przez pacjenta odbierane jako energetyzowanie przez terapeutę tkanek. Nic bardziej mylnego - terapeuta jest tylko świadkiem procesu. Na poziomie fizjologii tkanki poprawie ulega stan uwodnienia, co za tym idzie jej "odtruwanie" poprzez poprawę ukrwienia do- i odśrodkowego, a także uporządkowanie aferencji dotyczącej mechanoreceptorów.

W procesie fluktuacji poprzecznych (ang. Lateral fluctuation) terapeuta próbuje wzbudzić pewnego rodzaju oscylacje w szczególnie skrystalizowanym i trudnym do uruchomienia rejonie takim jak miednica, przepona, górny otwór klatki piersiowej. Poprzez ten mechanizm "resetuje" system poprzez zaproponowanie mu mocniejszych i bardziej spójnych wektorów ruchu niż dotychczasowe chaotyczne fluktuacje płynów i napięć. Jeżeli system zrozumie intencje dochodzi do tzw. zaciszenia (ang. Stillpoint) czyli zatrzymania pulsacji płynu mózgowo-rdzeniowego po której układ z nową potencją wraca do pozycji fizjologicznego rytmu pulsacji i prawidłowego rozkładu napięć powięziowych.

W technice rozpostartego -V ( ang. V-spread) terapeuta kieruje strumień płynu między palcami umieszczonymi na granicach struktury będącej w stanie inercji. To przenikanie płynu przez obszar o nienaturalnym napięciu tkanki łącznej (np. zablokowany szew czaszkowy) uwalnia nie tylko restrykcje mechaniczne ale odmraża dawki energii o ile dany obszar został zablokowany pod wpływem urazu a nie jako kompensacja ustroju na bardziej bolesny dla niego proces. W takim przypadku zdarza się, że uwolnienie energii zachodzi w strefie pierwotnej traumatyzacji a nie w obszarze uwolnienia mechanicznego.

W technice pracy z traumą wg. Levine'a chodzi o zastępowanie wrażeń fizycznych jakie pamięta tkanka z procesu traumatyzacji, również fizycznymi (nacisk, trakcja, dźwięk, zapach, obraz) ale wywoływanymi przez procesy integrujące zasoby wewnętrzne pacjenta (to wszystko z czego jest dumny, co stanowi jego siłę fizyczną, psychiczną i duchową). Proces przypomina ósemkowanie od wiru traumy do wiru antytraumy przez co osłabieniu ulega niszczycielskie działanie cysty w rejonie zranienia. Technika wymaga dobrej współ pracy pacjenta.

Efekty

Pacjent rzeczywiście czuje jakby czasem od wielu lat ktoś zdjął z jego pleców ciężki plecak, powraca spokój, trzeźwa ocena sytuacji, poprawiają się relacje z ludźmi. Poprawia się samoocena, a świat nie wydaje się już tak wrogi. Czasem podczas uwolnienia ciało przybiera pozycję, w której zostało ztraumatyzowane, czasem pojawia się wyraźny obraz okoliczności tego zdarzenia w postaci dźwięków, zapachów, uczucia, które wówczas było obecne, albo chciało być uzewnętrznione ale zostało poprzez pewien wydatek energetyczny stłumione. To właśnie ta dawka energii wydobędzie się podczas uwolnienia.

Przykłady kliniczne

Pacjentka K. L lat 17: Powód zgłoszenia - bóle przedniego przedziału kolana prawego. W badaniach obiektywnych bez zmian. W wywiadzie udział w wypadku komunikacyjnym z urazem okolicy czołowej przez wybicie szyby. Praca z kością czołową, odwijanie cysty, uwalnianie restrykcji powięziowych - efekt: wyeliminowanie bólu kolana. 

Pacjent A. R lat 51: Powód zgłoszenia - parestezje rąk, okresowe bóle w odcinku szyjnym, w rtg ślad po przebytym złamaniu C6, w wywiadzie upadek z drzewa w wieku dziecięcym. Burzliwe odwijanie napięć podpotylicznych przejścia czaszkowo-szyjnego z wyraźnym zatrzymaniem w pozycji zapamiętanego urazu - efekt: znacząca poprawa, brak parestezji, ogólne odblokowanie emocjonalne. 

Pacjentka E.G lat 21: Powód zgłoszenia - uporczywe bóle zęba po stronie lewej po interwencji stomatologicznej. W ocenie stomatologa ząb wyleczony, rtg prawidłowy. Odwijanie cysty nad policzkiem lewym, odtworzenie pamięci traumy po uderzeniu w policzek przez męża. Po sesji znacząca redukcja bólu zęba. To bardzo wymowny przykład zasady zachowania energii - suma urazu mechanicznego uderzenia, urazu psychicznego poniżającym urazem, urazu interwencją stomatologiczną. 

Pacjentka I. R lat 21: Powód zgłoszenia - przetrwałe bóle przedramienia prawego mimo odbarczenia nerwu promieniowego z powodu zespołu mięśnia supinatora. Podczas uwalniania napięć odtworzenie urazu związanego z intubacją, po znormalizowaniu napięć i ósemkowaniu traumy metodą Levine'a - znacząca redukcja bólu przedramienia.

Mój własny przykład: Podczas szkolenia w zakresie terapii jeden z uczestników podczas normalizacji napięć w sprawiającym mi wówczas kłopoty barku uwolnił we mnie wspomnienie sytuacji traumatyzującej mój lewy bark. Dokładnie zobaczyłem miejsce między blokami na osiedlu, gdzie przed lat mieszkałem, mojego ojca, który poirytowany późną porą odprowadza mnie do przedszkola nie bacząc na to, że zaspany, w ciemny, wilgotny poranek nie nadążam biec w jego tempie. Mój bark jest odciągany w kierunku góra-przód, ja płaczę a ojciec nie zwraca na mnie uwagi. Po sesji odczułem ulgę, a dolegliwości nie pojawiały się już więcej.

Podsumowanie

Jesteśmy częścią wszechświata, podlegamy wprawdzie tym samym prawom fizyki co spadający kamień ale tym co nas różni od spadającego kamienia jest skutek jaki odniesie zetkniecie z ziemią. Przy całym arsenale mechanizmów kompensacyjnych ludzkiego ciała faktem jest jego kruchość i stałe narażenie na urazy różnorodnego pochodzenia. Świadomość tego, że urazy te mają moc powodować wielopłaszczyznowe efekty somatyczne, psychiczne, a w sensie szerszym społeczne nakazują zrewidować myślenie o skutkach urazu w ciele jako o procesie dynamicznym. Złamanie, stłuczenie, gwałt czy inne nadużycie seksualne, przemęczenie fizyczne i psychiczne, prześladowanie psychiczne to różne formy urazu. Żaden jednak uraz nie kończy się w momencie zakończenia procesu. Konsekwencje urazu istnieją dopóki dopóty istnieją zaburzenia równowagi sieci.

Uraz jest jak pieczęć odciśnięta na sieci, jak nagranie w czarnej skrzynce samolotu, jak dowód w procesie wytaczanym światu przez ciało o zadośćuczynienie (powrót do zdrowia). Kompetentnym adwokatem w tym procesie może być terapeuta posługujący się tak unikalną metodą jak Terapia Czaszkowo-Krzyżowa. Jest on w stanie odczytać z ciała całą historie jego traumatycznych przeżyć analizując napięcia w sieci oraz ośmielić ciało do "składania zeznań" czyli pozbywania się skutków traumy. Reszta to już kwestia jego wewnętrznych rezerw, czasu i Opieki Opatrzności. Ciało wiele wybacza, mimo że pamięta wszystko, co się zdarzyło. Takie spojrzenie na traumatologię otwiera nowe możliwości nie tylko w dziedzinie medycyny, psychologii, ale również zarządzaniu potencjałem pracownika w firmie, sposobem prowadzenia treningu sportowego, szkolenia zawodowego, związków partnerskich i innych relacjach międzyludzkich.