"Ciało jako sieć"
Autor: lek. med. Piotr Godek

Wstęp

Oglądając dzieła mistrzów renesansu tak wiernie odwzorowujące piękno ludzkiego ciała z niejakim trudem uświadamiamy sobie, że ciało człowieka odmalowane na tych szacownych, kilkusetletnich płótnach to w gruncie rzeczy rodzaj sieci. To śmiałe porównanie uzasadnia zarówno anatomiczny jak i mechaniczny aspekt jego budowy.

Podstawy anatomiczne

Wyobraźmy sobie, że ciało człowieka zostało pozbawione wody nie tracąc nic ze swej objętości (rozważanie czysto teoretyczne).Okaże się wówczas, że przy zachowaniu wszystkich wymiarów części tworzących stelaż ciała poczynając od przegród międzykomórkowych na poziomie mikro aż do takich struktur błoniastych jak otrzewna, opłucna, opona twarda i okostna na poziomie makro, ciało ludzkie przypominać będzie wspaniałą ażurową konstrukcję podobną do skamieniałej gąbki rafy koralowej. Narządy miąższowe takie jak wątroba, śledziona czy nerki przypominać będą kłębowisko kanalików z milionami rozgałęzień zmierzającymi do głównych pni naczyniowych.

Mięśnie wydawać się nam będą - zależnie od ich kształtu - pasmami lub wrzecionami z systemem wewnętrznych przegród zakończone bardziej spoistymi ścięgnami, kości długie zaś pokryte okostną jako system wzajemnie otaczających się rur. Powłoki ciała w formie kilku pięter płaszczyzn powięzi powlekających duże powierzchnie płynnie przechodzą w przyczepy mięśniowe i okostnowe a także towarzyszą przebiegowi naczyń i nerwów. Do tego należy jeszcze dodać osłonki naczyń, nerwów, rdzenia kręgowego i mózgowia, a także krezki podtrzymujące trzewia, aby otrzymać pełną symulację tak spreparowanego ciała, które teraz jako żywo przypominać będzie sieć o różnej gęstości oczkach, rozpiętą na pewnych punktach mocujących (szkielet, struktury błoniaste).

Cechą charakterystyczną tej sieci jest jej ciągłość, ponieważ nie istnieje punkt w ciele, który nie miałby połączenia w systemie powięziowym z dowolnym innym punktem i to za pośrednictwem wielu dróg. Inną równie ważną cechą jest wzajemne zrównoważone napięcie elementów sieci, które zapewnia utrzymanie właściwego kształtu i przenoszenie informacji w formie fali odkształcenia.

Mechanika sieci

W uproszczeniu mechaniczne właściwości sieci można analizować na modelu batutu. Mamy tu bowiem do czynienia z równomiernie rozpiętą siecią w przybliżeniu w jednej płaszczyźnie. W stanie równowagi sieć jest równomiernie napięta na stelażu a jej linki przecinające się pod kątem prostym znajdują się w stanie spoczynkowego naprężenia. Oczka sieci są wówczas największej powierzchni i w każdym miejscu sieci maja taki sam kształt.

Rys.1 Sieć w stanie spoczynkowego napięcia

Wyobraźmy sobie, że na taki batut spada pewien obiekt wówczas o odkształceniu siatki zadecyduje wiele czynników. Na pewno liczyć się będzie kształt obiektu - idealny kształt (kula) pozostawi równomierne zagłębienie w sieci, nietypowy zaś kształt pozostawi trudne do przewidzenia echo na siatce. Siła wstępnego naprężenia linek zdecyduje o możliwości zmiany kształtu sieci jako całości, a ich elastyczność o możliwościach adaptacyjnych samego materiału linki. To w jakim miejscu spadnie na batucie dany obiekt będzie nie tylko współdecydowało o odkształceniu, ale również o tym czy przetrwa cała konstrukcja, są bowiem miejsca szczególnie wrażliwe na odkształcenia (krawędzie sieci oraz miejsca jej zaczepu) są również i takie które najlepiej wytracają impet spadającego obiektu (centrum sieci).

Rys.2 Odkszałcenie sieci w kontakcie z obiektem kulistym trafiającym w środek sieci
Rys.3 Odkszałcenie sieci w kontakcie z obiektem kulistym trafiającym w peryferia sieci

Sytuacja zmienia się diametralnie w chwili gdy sieć nie spełnia powyższych warunków. Uszkodzona strukturalnie (brak ciągłości siatki, wytarte linki, skorodowane zaczepy, itp.)

Rys.4 Strukturalne uszkodzenie sieci

albo funkcjonalnie (klips, supeł wiążący część sieci nie pozwalając na pełną zmianę kształtu)

Rys.5a Funkcjonalne uszkodzenie sieci - nierównowaga zaczepów
Rys.5b Funkcjonalne uszkodzenie sieci - klips siatki

nie może już wykonywać prawidłowo i w sposób przewidywalny swej funkcji amortyzującej. Spadający obiekt może wywoływać nieobliczalne echa na sieci, wypadać z niej przez dziurę albo uszkadzać sieć jeszcze mocniej. Oczywiście echo obiektu trafiającego w siatkę pozbawioną pełni swych możliwości adaptacyjnych (parametr napięcia, parametr ciągłości, równowaga w przestrzeni dwuwymiarowej) nie jest w stanie przenosić w sposób uporządkowany napięć na sieci pod postacią fali propagującej odkształcenie pierwotne. Różne więc miejsca w sieci spadający obiekt "ocenią" w różny sposób, niektóre z nich odczują go jako wzbudzenie sieci na granicy jej wytrzymałości (miejsca w sąsiedztwie klipsa/węzła), inne umiejscowione po przeciwnej stronie ubytku sieci mogą odnotować jego obecność tylko jako odległe i fałszywie zaniżone echo.

Siatka ciała

W odniesieniu do ciała ludzkiego powyższy model batutu jest oczywiście dużym uproszczeniem. Jednak gdyby potraktować ciało jako siedzibę miliona modelowych batutów ułożonych wielopłaszczyznowo w trójwymiarowej przestrzeni, oczywiście o zróżnicowanej grubości linek i ich skomplikowanej histologicznie budowie zgodnie z powyżej opisanymi zagadnieniami anatomicznymi, wówczas można zrozumieć prawa jakim podlega ciało zarówno w procesie traumatyzowania jak i leczenia. Ciało stykając się z bodźcem urazowym pod jakąkolwiek postacią musi tak jak batut wykazać się możliwościami adaptacyjnymi. Im więcej cech pożądanych (prawidłowa elastyczność sieci, zachowana ciągłość, równomierne napięcie, harmonijne przekazywanie napięć) tym większe możliwości adaptacyjne ciała i mniejsze ryzyko trwałych uszkodzeń.

Uraz rzadko przyjmuje jedną formę bodźca jest np. czysto mechanicznej natury. Najlepiej widać to na przykładzie wypadku komunikacyjnego. w jego wyniku ciało poddane zostaje działaniu siły fizycznej zdolnej do wykonania takiej "pracy" jak wywołanie złamania kostnego, krwawienia, stłuczenia skóry czy uszkodzenia narządów wewnętrznych, ale przecież jednocześnie człowiek, który ulega wypadkowi poddany jest presji psychicznej związanej z zaprzestaniem pracy zawodowej, koniecznością wyrzeczeń, rewizji planów życiowych i wielu innych. Przy tym wypadek komunikacyjny ma charakter nagły, nie pozostawia sieci ciała czasu na adaptację, jest atakiem nie tylko w sferze fizycznej ale również mentalnej, psychicznej i duchowej.

Adaptacja pacjenta (jego systemu wielu sieci) zależy nie tylko od siły bodźca (impet obiektu trafiającego w sieć), nie tylko od tego czy bodziec jest znany czy całkowicie zaskakujący (kształt obiektu na siatce),nie tylko wreszcie od czasu pozostawionego sieci na dokonanie odkształcenia (uraz gwałtowny lub powolny). Adaptacja może przede wszystkim zależy od cech siatki / ciała takich jak genetycznie uwarunkowane cechy tkanki łącznej będącej podstawowym budulcem sieci oraz jej wcześniejszej kondycji. Niebagatelną sprawą jest bowiem stan wstępnego napięcia sieci/ciała - to czy człowiek dotychczas był w stanie zdrowia i pełnych zasobów psychofizycznych, czy był zrównoważony w swych reakcjach (elastyczność siatki) czy jego reakcje były nieadekwatnie wygórowane w stosunku do siły bodźca co może sugerować zbyt duże wstępne napięcie sieci na skutek przebytych doświadczeń (uszkodzeń sieci), bądź genetycznie uwarunkowanej mniejszej jej elastyczności.

Ważne jest również gdzie uderza bodziec (miejsce na batucie) to czy uraz dotyka sfery bardzo wrażliwej (peryferia batutu) czy trafia w puklerz zbroi jaką każdy człowiek wytwarza w reakcji na świat zewnętrzny hamując na nim impet ciosów (centrum batutu). Biorąc pod uwagę aspekty psychologiczno - duchowe reakcji na uraz ważnym staje się również to jakie ideały wyznaje dana jednostka (gdzie ma rozlokowane zaczepy sieci) i jak potrafi tłumaczyć sobie jej uszkodzenia (dekompensację).

Patofizjologia sieci

W idealnych warunkach właściwa reakcja sieci adaptuje się do siły, kierunku i czasu działania bodźca co powoduje kaskady zdarzeń zwane leczeniem, gojeniem, rekonwalescencją itp. Niestety bywa i tak że właściwości sieci w reakcji na zaistniałe niekorzystne zjawisko (uraz) nie mogły być właściwie realizowane. Zdarza się że sieć uprzednio już doświadczona urazem lub przewlekłym przeciążeniem nie jest w stanie wykazać się odpowiednią elastycznością w celu wytłumienia impetu bodźca, ulega dalszemu uszkodzeniu lub wręcz zagładzie. Subkliniczne postacie zespołów uciskowych naczyń i nerwów w takich newralgicznych dla sieci miejscach jak: przejście czaszkowo-kręgowe C0/C1, górny otwór klatki piersiowej, kanał nadgarstka, okolica pachwinowa czy kanał stepu stanowią właśnie ten wstępny balast sieci poddanej działaniu urazu. Występujące w tych miejscach zwężenie światła fizjologicznych przestrzeni dla przejścia elementów nerwowo-naczyniowych przy dodatkowym napięciu sieci nerwowej, naczyniowej czy mięśniowo-powięziowej skutkuje ujawnieniem klinicznych objawów zespołu cieśni nadgarstka, zespołów podkradania krążenia mózgowego, zaburzeń trzewnych czy neuralgii nerwu udowego.

Przykład kliniczny nr.1: Chora M.B. przyjęta z powodu przewlekłego zespołu bólowego barku lewego jak podała w wyniku przechłodzenia, w badaniu klinicznym znaczne ograniczenie ruchomości stawu barkowego, leczona technikami terapii manualnej z miernym skutkiem do czasu dekompensacji ropnia międzypętlowego esicy powodującego zrosty w okolicy dołu biodrowego lewego i lewej pachwiny. Po operacyjnym leczeniu ropnia cały układ powięziowy uległ przestrojeniu wykazując podczas sesji terapii czaszkowo- krzyżowej spontaniczne uwalnianie napięć z okolicy łopatki prawej w postaci teatralnie wyglądających skurczów. Funkcja stawu barkowego uległa radykalnej poprawie, zniknęły dolegliwości bólowe. Zrosty okazały się być bardzo skutecznym klipsem zniekształcającym siatkę i uniemożliwiającym uzyskanie sukcesu terapeutycznego bez jego usunięcia (relacja pacjentki w linku "opinie pacjentów").

Bywa i tak że energia urazu działa w sposób podstępny przez długi czas powodując stopniowe wyczerpanie możliwości adaptacyjnych sieci. Nieświadomy zagrożenia pacjent kontynuując negatywną stymulację sieci poprzez np. lekceważenie higieny pracy doprowadza do wytworzenia zespołu objawów trudnych do zakwalifikowania z punktu widzenia medycyny klasycznej, ale bardzo dokuczliwych dla niego. W okresie nasilenia objawów zaniepokojony stanem swojego zdrowia odwiedza kolejnych specjalistów, niestety żaden z nich nie może skojarzyć objawów z zaburzeniem sieci w fazie czynnościowej ponieważ w badaniach obiektywnych (RTG, USG, badanie krwi, itp.) brakuje jasnych dowodów patologii.

Przykład kliniczny nr.2: Chory Z.B. przyjęty z powodu "trzasków" w okolicy lewej skroni, uczucia "ściągania" lewego oka, okresowych dolegliwości bólowych lewego łuku żebrowego i uczucia zachwiania równowagi "ściągania" na stronę lewą. Uprzednio chory był konsultowany przez stomatologa, chirurga szczękowego, laryngologa, okulistę, którzy nie stwierdzili zmian patologicznych w tzw. badaniach obiektywnych. Klinicznie stwierdzono zablokowanie stawu klinowo-potylicznego czaszki (SBJ) w pozycji skłonu do strony lewej i bocznego przesunięcia oraz zaklinowanie kości skroniowej w pozycji rotacji zewnętrznej, bardzo duże napięcia na samej łusce kości potylicznej po stronie lewej (palpacyjne wrażenie wpuklonej celuloidowej piłeczki),wtórne napięcia podpotyliczne, lewego stawu żuchwowo- skroniowego, żeber i przepony po stronie lewej. Pacjent kojarzył te objawy z okresem przemęczenia po wielogodzinnej pracy przed komputerem. Manipulacje czaszki skutkowały bardzo żywym uwalnianiem energii zamrożonej w okolicy SBJ oraz w łusce kości potylicznej w postaci skurczów mimicznych mięśni twarzy z zaczerwienieniem skóry, tikami oka lewego kończącymi się rozładowaniem napięcia i uczuciem ulgi. Jednak najbardziej fascynującym doświadczeniem była możliwość prowokowania uwalniania napięć z czaszki pracując z dala od niej ot chociażby przez palce stóp, okolicę kości krzyżowej, czy okolicy pępka stosując techniki odwijania (rozładowanie napięć w sposób spójny z intencja tkanki)w trakcji i kompresji, wektorowania i bipolarnego równoważenia. Spektakularne efekty pracy "na odległość" stanowią jaskrawy dowód na istnienie czynnościowego kontinuum sieci powięziowej ciała.

Oczywiście w przypadku nagłego urazu atakującego sieć - jak wypadek komunikacyjny czy upadek z wysokości sieć ulega "naenergetyzowaniu" w sposób nagły.

Wówczas porcja energii urazu nie spożytkowana na wykonanie uszkodzenia (złamanie, zranienie, stłuczenie) zostaje zmagazynowana w sieci jako trwałe jej odkształcenie w formie tzw. cysty energetycznej którą można porównać do skazy na lustrze, zniekształcającej lokalnie odbicie. Ciało świadome niebezpieczeństwa związanego z istnieniem takiej skazy - każdy następny bodziec w tej okolicy będzie widziany jakby przez szkło powiększające próbuje odizolować ją od reszty sieci tworząc mur pod postacią zagęszczenia struktury tkanki łącznej. Przypomina to dobrze znany radiologom obraz martwej kości w przewlekłym zapaleniu kości obudowanego zagęszczoną tkanką zdrowej kości w formie tzw. trumienki. Praca z takim zmrożonym punktem wzbudzenia energetycznego sieci daje unikalne możliwości równoważenia ciała jako całości.

Przykład kliniczny nr.3: Pacjent A.L przyjęty z powodu dolegliwości bólowych kończyny dolnej lewej po wypadku komunikacyjnym (kierowca motocykla). Uraz wielomiejscowy: uraz kolana lewego z raną szarpaną, otwarte złamanie wieloodłamowe podudzia lewego, potłuczenie ogólne. Pracę rozpoczęto jeszcze w szpitalu w okresie przedoperacyjnym, gdzie pacjent przebywał na wyciągu szkieletowym. Zgłaszał silne dolegliwości bólowe i parestezje kończyny umieszczonej na wyciągu. Klinicznie stwierdzono ogromne napięcia podpotyliczne oraz ogromne napięcia kończyn górnych (bez obrażeń zewnętrznych). Odblokowanie podpotyliczne owocowało natychmiastową ulgą dolegliwości bólowych kończyny na wyciągu utrzymującą się przez kilka godzin. Odwijanie napięć podpotylicznych miało za każdym razem charakter bardzo burzliwych ruchów głowy z nagłym zatrzymaniem w pozycji forsownego skłonu ku przodowi (pozycja w chwili uderzenia motoru w samochód), to samo odnosiło się do odwijania kończyn górnych, które po serii trudnych do przewidzenia ruchów wracały do pozycji uchwytu kierownicy co ciekawe drgały wówczas palce zwyczajowo trzymane przez pacjenta na dźwigni hamulca (wszak to one były częścią sieci odpowiedzialną za ratowanie całej reszty). W okresie pooperacyjnym kontynuowano pracę przez uwalnianie cysty z okolicy piętowej, gdzie tkwił drut wyciągowy uzyskując zaskakującą poprawę w zakresie ruchomości stawów stopy i zmniejszenie jej obrzęku. Odwijanie kości krzyżowej i opony twardej, gdzie zwykle magazynowane są traumy pourazowe skutkowało ogólnym uspokojeniem chorego i jego lepszym samopoczuciem nawet przy dość poważnej niedokrwistości (relacja pacjenta w linku "opinie pacjentów").

Inną konsekwencją traumy jest stopniowe przesztywnianie sieci poddanej ciągłym drażnieniom znane klinicznie pod postacią stref pogrubienia powięzi, ostróg kostnych, syndesmofitów krawędzi kostnych, inkrustacji więzadeł i torebek stawowych solami wapnia itp. Przy znacznym zaawansowaniu procesów zwyrodnieniowych terapeuta staje przed problemem wyboru bezpiecznej techniki pracy manualnej, gdyż przesztywnione segmenty kręgosłupa, naczynia i liczne "pułapki" nerwów mogą łatwo zniweczyć najlepsze nawet intencje terapeuty.

Przykład kliniczny nr.4: Pacjentka E.S. - przyjęta z powodu silnych dolegliwości bólowych i usztywnienia kręgosłupa piersiowego. W badaniu klinicznym całkowite usztywnienie odcinka piersiowego, trudności oddechowe, trudności ruchowe, bóle lewego stawu biodrowego. W badaniu RTG uogólnione i zaawansowane zmiany zwyrodnieniowe kręgosłupa budzące respekt w najbardziej nawet śmiałych terapeutów manualnych. Przyjęto zasadę pracy z siecią świadomie unikając pracy bezpośrednio z kręgosłupem. Uwalniając powięzie klatki piersiowej i trzewi jamy brzusznej, stosując odblokowanie podpotyliczne, równoważąc pierścień miednicy techniką wektorowania uzyskano w okresie kilku tygodni znaczącą poprawę stanu pacjentki, nie stwarzając nawet minimalnego zagrożenia dla ciężko doświadczonego kręgosłupa. Jeżeli zatem można w sieci znaleźć miejsca zablokowań czynnościowych poddające się chętnie pracy to po co zajmować się fragmentami sieci gdzie jej linki znajdują się na granicy przetarcia.

Podsumowanie

Jest wiele metod pracy z ciałem doświadczonym przez uraz: psychoterapia, fizjoterapia, chiropraktyka, osteopatia. Ich wspólnym celem jest w gruncie rzeczy wzmacnianie adaptacyjnych własności sieci. Fizjoterapeuta poprzez mechaniczną pracę podczas usprawniania po urazie uzyskuje poprawę ruchomości stawów, równoważy napięcia mięśniowe, odzyskuje prawidłową stymulacje Ośrodkowego Układu Nerwowego z aparatu ruchu. To wszystko sprzyja "odsztywnieniu" sieci, przywracaniu jej naturalnych możliwości adaptacyjnych. Chiropraktycy i osteopaci idą krok dalej, mianowicie stosując zasadę "wszystko ma wpływ na wszystko" poprzez wyspecjalizowane techniki manipulacyjne są w stanie odblokować drzemiące w ciele zasoby poprzez pobudzenie układu nerwowego, hormonalnego i immunologicznego.

Jednak unikalne możliwości pracy z traumą daje dopiero osteopatia czaszkowa (Terapia Czaszkowo-Krzyżowa, TCK), nie tylko dlatego iż potrafi sposób bardzo precyzyjny określić miejsce zablokowania sieci czy usytuowania cysty energetycznej. Jest w stanie stosując bardzo delikatne metody (a więc nie stresujące dodatkowo zmęczonej urazem sieci) odwinąć a więc rozładować w sposób spójny z intencją tkanki drzemiące czasem latami klipsy i supełki w sieci ciała (np. zablokowania szwów czaszki, napięcia membranowe czy mięśniowo-powięziowe), które stanowią swoisty nieczynny bezpiecznik sieci. Praca TCK opierając się na uwalnianiu somatoemocjonalnym daje możliwość pracy na dwóch poziomach sieci - uwalniania przewlekłych problemów emocjonalno-duchowych, ale również uwalniania blokad somatycznych będących stałym źródłem "deficytu budżetowego" walczącego z chorobą ciała.

Dysponując takim arsenałem technik jak: odwijanie (unwinding), fluktuacje poprzeczne (lateral fluctuations), zaciszanie (stillpoint), technika V (V- spread) czy wektorowanie (vector/axis integration) terapia ta jest w stanie skutecznie nieść pomoc tam gdzie inne metody terapii nie są w stanie przełamać bariery zmian strukturalnych ciała albo nie są w stanie uwolnić ciała od "demonów z przeszłości". To właśnie zakończenie tych niewyrównanych rachunków z przeszłością, będących dla ciała latami niesionym ciężarem (zupełnie nieskojarzonym przez pacjenta z aktualną sytuacją) jest często bardziej efektywnym źródłem samoleczenia sieci niż wysiłki wyrafinowanych technik zmierzających do uruchomienia "dziwnie długo" sztywnego paluszka.

TCK dysponując bardzo wrażliwym aparatem diagnostycznym (ręka terapeuty) może wykrywać zaburzenia w sieci na tak wczesnym etapie, że ich ujawnienie innymi metodami nie byłoby możliwe nawet za kilka lat, a już wówczas można w okresie przedklinicznym zapobiec dekompozycji siatki niedopuszczając do sytuacji że kiedyś, gdzieś zawiedzie. Tak jest na przykład w zaburzeniach charakterologicznych i psychologicznych nie będących jeszcze obiektem zainteresowania psychiatrii - wzmożone napięcie sieci powięziowej dając w okresie wielu lat stopniowe pogarszanie ukrwienia narządów, bardzo zmienne i trudne do zakwalifikowania zespoły objawów powoduje u pacjentów rozczarowanie i poczucie niezrozumienia w środowisku rodzinnym i zawodowym a, przy lekceważącym stosunku zmęczonych hipochondrykami lekarzy, daje narastający niepokój o własny stan zdrowia, zwątpienie, depresje a nawet stany psychotyczne.

Teoria ciała jako sieci wpisuje się w ogólną zasadę kosmosu "części w części" - którą można obserwować od poziomu międzykomórkowego do międzygalaktycznego. TCK której odkrycie zawdzięczamy Sutherlandowi jest jakby stworzona do tego aby działać w harmonii z siecią.